Przejdź do treści
Photmotive > Fotografia > Turystyka wózkowa czyli dzień trzeci, czwarty i piąty

Turystyka wózkowa czyli dzień trzeci, czwarty i piąty

W nocy, ze środy na czwartek pada i mimo tego, że o świcie budzi nas słońce to powoli oswajamy się z zakończeniem działalności górskiej. Dzisiaj w planie miała być Zamarła, a przy prognozach z deszczem i burzą po 12:00 miałoby to mało wspólnego z przyjemnością. W dodatku Murowaniec zawalony do ostatniego miejsca (we wtorek dostaliśmy łóżka na 2 noce) – decyzja z ciężkim sercem – schodzimy. Marcin wraca do Krakowa, a ja schodzę do Szymka i Aśki, do Zakopanego.

Kuźnice, przy szlaku na Nosal/Boczań
Kuźnice, przy szlaku na Nosal/Boczań

Fajnie jest być przywitanym z wielkim uśmiechem i okrzykami „tata, tata” 🙂 choć to zaledwie po dwóch dniach 🙂 Popołudniowy deszcz przeczekujemy w domku, po czym wózkowo idziemy do Doliny Białego z planem – dokąd się da 🙂 Po drodze Szymek odkrywa nową pasję – wynajdywanie kamieni i wrzucanie ich do strumyka – od tego momentu było ciężko 🙂

Turystyka wózkowa w Dolinie Białego
Turystyka wózkowa w Dolinie Białego

Kolejny dzień to pogodowa powtórka z rozrywki. Chciałem wreszcie wykorzystać nosidło, ale niestabilna pogoda i mała gorączka Szymka (pewnie zęby idą) ograniczyły plany do dwóch okrążeń stadionu COSowskiego i spacerze do Kuźnic.
Ostatni dzień to już tylko pakowanie w Brzydala i szybki powrót do domu.
Słowem podsumowania:
– wózek (a już z małymi kołami to na pewno) mocno ogranicza plany wycieczkowe z bazą w Zakopanym. Dziewczyny próbowały targać niby do Chochołowskiej czy na Kalatówki, ale celu nie osiągnęły, więc zostały spacery raczej asfaltowe.
– nosidło mieliśmy, ale tak jak pisałem wyżej – słaba pogoda, lekka gorączka i brak nosidła u Uli spowodowały, że nie korzystaliśmy z niego. A na plecach na pewno mógłbym wnieść Szymka do Murowańca, Kondratowej czy na Nosal.

Oczywiście galeria na Flickru

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *