Przejdź do treści
Photmotive > Alfa Romeo > Trackday w Tychach.

Trackday w Tychach.

Tym razem hasło rzucił Wojtek. Jedźmy, niedaleko, będzie dużo frajdy, Tor Testowy Fiata – tam jeszcze nie byliśmy. Mi to jakoś za bardzo nie leżało, ze względu na airshow dzień wcześniej, ale jak chłopaki jadą to ja też 🙂 W najbardziej optymistycznym wariancie miał jechać Wojtek, Mirek, ja, Mariusz, Budzik, Marcin a forum ar.pl i Łukasz od wypucowanej 155. Oczywiście skończyło się na tym że samochodowo tylko ja reprezentowałem fante,  Budzik i Mirek pojechali porobić zdjęcia, z nami Marcin sportwagonem i na miejscu dołączył Łukasz w 155. Dobre i to. Droga bez przygód (oczywiście nie licząc 20 minutowego spóźnienia Mirka). Przy wjeździe spotkaliśmy się z Kamilem i Mateuszem, dzisiaj obaj w 145 QV, kierowcą starszy 🙂

156 w działaniu
156 w działaniu

Szybka rejestracja u organizatorów i oczekiwanie na Alfaholików, przy okazji spod oka śledziliśmy pseudo rajdową 145, która miotała się po parkingu nie robiąc dobrego wrażenia. Aha, na miejscu lokalni matadorzy, z reguły w rajdówkowych ośkach i mniej lub bardziej przygotowanych awd+t.  Wreszcie kolumna alf przyjechała i od razu mieszane uczucia. Flagi na autach, jak na jakimś „wieś gra i tańczy” tuning show. Auta które najbardziej zwracały uwagę – lambo 156 i kameleon 145 – kontrowersyjne, ale imho po prostu wiocha. Z drugiej strony była jedna albo dwie ładne 33… i tyle 😀 Reszta aut albo zwykłe, nie wyróżniające się albo skiepszczone gejlukami itd.

Ale przejdźmy do esencji czyli zmagań na torze. Zapoznanie pokazało że zakrętów jest mało, trasa szybka i nierówna. Niestety nie zauważyłem źle rozrysowanego planu próby dostarczonego przez organizatora i zemściło się to podczas pierwszego przejazdu. Adrenalinka troszkę skoczyła, ale jedziemy. Pierwsze zakręty nieźle, wg wyznaczonego planu, aż do nieszczęsnej szykany, potem błędy z atawizmami (jak to nazwał Kamil – niepotrzebne odpuszczanie gazu, niedociskanie pedału do końca itd). Skutek – ja, 1:41, Kamil 1:38, za nami dziewuszka w 156 selespeed – 1:44 i długo nic. W miedzyczasie wplątał sie jeszcze gość w astrze który jak się później okazało jest jednym z AH ale jedzie rajdówką 🙂 czas 1:39. Innymi słowy – pierwszy przejazd porażka.

Evo w dohamowaniu
Evo w dohamowaniu

Drugi – już jestem bardziej skoncentrowany, poprawione błędy opisu. Jadę ostrożnie, ale i tak 2 razy „przepałowałem” choć napewno czas będzie lepszy niż w pierwszym przejeździe. Na dużej rynnie jade na granicy poślizgu, jest dramatycznie nierówno, kierownice rwie mi z rąk. Dobrze przejechałem najszybszą prostą i się w miarę dobrze choć, jeszcze ciutke za wcześnie dohamowałem do szykany. Generalnie jestem zadowolony, czas tez dobry – 1:36. Kamil sekundę słabiej, innych czasów nie znam.  Łapię pewność siebie, wiem gdzie jeszcze można leciutko poprawić.

Trzeci przejazd. Mam odczucie że już jade dobrze. Być może zaspałem lekko na starcie, ale jazda sprawia mi dużą satysfakcję, na oko poprawiam drugi przejazd. Byłem tego pewny do tego stopnia, ze jak sędzie podał mi 2 najlepsze czasy alf: 1:35 i 1:37 to dałbym sobie rękę uciąć że sieknąłem Kamila 🙂  A tu zdziwko, jednak ja sekunde gorzej niż w drugim przejeździe, a Kamil robi świetny czas. No nic porażka 😀

Gdzie moje skarpetki :)
Gdzie moje skarpetki 🙂

Wyniki końcowe. W czasie łącznym 3 przejazdów, jestem 4-5 w generalce osiek (za wszystkimi awd), 2 w alfach. W najlepszym czasie jednego przejazdu w generalce jestem napewno nie wyzej niż 3 miejsce, w alfach też na 2 🙂 echhh 🙂

W drodze powrotnej bije się z myślami jakim cudem schrzaniłem ten ostatni przejazd, dopiero przed samym Krakowem odzyskuje werwe 🙂 W sumie dzień fajnie spędzony, poznane nowe miejsce do jazdy, chociaż wydaje mi się ze jednak ze względu na nierówną nawierzchnię – rzadko tam będę gościć 🙂  Fot tym razem nie robiłem, focili trochę Mirek z Budzikiem, galerię można zobaczyć na fancie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *