Po krótkiej wizycie w Poznaniu, w miarę szybko dotarliśmy do Świnoujścia. Automapa troszkę się pogubiła przy samym wjeździe do miasta, kierując nas na prom dla tubylców i pojazdów uprawnionych, ale dzięki mojemu niebywałemu doświadczeniu od razu ominąłem tą pułapkę 🙂 Bez problemów znaleźliśmy kwaterę, tutaj też zaprocentowała moja znajomość terenu 🙂 . Mimo zmęczenia, Aśka zakomenderowała spacer na deptak/plaże, dobrze że wziąłem nawigację i parasol 😀

Całość pobytu upłynęła pod znakiem lenistwa. Mocnego słońca nie było, kropiło też parę razy, więc większość dnia spędzaliśmy na plaży, albo śpiąc, albo połykając zabrane książki. Aśka jak zwykle – jakieś magiczne thrillery medyczne ze strzykawką na okładce, ja na lekko „Kolekcjonera” Clancy’ego, „Manuskrypt Voynicha” Maugenest’a i zacząłem coś cięższego czyli „Byłem adiutantem Hitlera” Nicolausa von Belowa. Odświeżyliśmy pamięć kilku charakterystycznych miejsc – wiatrak, deptak, port, centrum miasta. W sumie oprócz kilku nowych szalenie ekskluzywnych budynków w okolicy deptaku/plaży, Świnoujście na przestrzeni 10 lat wogóle się nie zmieniło.

Dobra standardowe kilka uwag w podpunktach:
- droga – dostałem pierwszą zjebkę na CB, manewr nie był jakiś specjalnie niebezpieczny, ale na oczach dwóch nudzących się kierowców, poszło w eter no i pozamiatane przez następne 10 km 😀 Ale generalnie mocno się radio standardowo przydało.
- brakło mi gniazd zapalniczek 🙂 po 4 godzinach jazdy navi zaczęło krzyczeć, że brakuje prądu, ale wolałem jechać na CB
- ciężko się w aucie skoncentrować na prowadzeniu 🙂 – navi, cb, zegary ciśnienia i temp oleju 🙂
- spaliśmy dość tanio (choć Hilton to nie był) – 33 zł za osobonoc, tak samo żarcie – obiady domowe – za ok. 20-25 zł – szacowałem droższe koszta
- średnia prędkość przejazdu tam i spowrotem – 96 km/h gdzie navi nie liczyło postojów, na autostradzie starałem się utrzymywać ok 160 km/h, jak mocno padało zwalniałem do 130 km/h
- standardowo po 5 dniach zaczęło mi się nudzić, pogoda też nie rokowała najlepiej, więc spakowaliśmy się i w czwartek w nocy trafiliśmy do domu 🙂
W następnym odcinku – Rajd Subaru 🙂