Zawody sekcyjne ReniSportu z naszym udziałem po raz drugi. Zaczynamy o 9:00 – standardowa koszulka (w tym roku fajna!), bułka, izo i do wspinania! Pierwszy bald – łatwy – spadam! No cóż, szybka poprawka (lepsza zmiana nóg) i jest top. Tym razem baldy wydają się jakby trudniejsze.

Zaczynamy od samych łatwych, potem podgryzamy lekko średnie. Do trudnych nie podchodzę, żeby nie tracić sił. Wg rozpiski, w porównaniu do zeszłego roku, jest mniej łatwych, więcej średnich, co zresztą daje się odczuć dość szybko. Dwa średnie robię, w dwóch kolejnych w zasadzie spadam kilka razy z topu. W jednym udaje się jeszcze zrobić bonus, ale po około godzinie i 45 minutach dochodzę do momentu, że nie mogę „dygnąć” 🙂 Inna sprawa, że próbując w poniedziałek, na świeżo, te nie „dygające” średnie przechodzę przez bonusy.

Koniec, to mało zadawalające 10t13b, które plasuje mnie gdzieś w połowie męskiej stawki (to gorzej niż rok temu). Nieszczęścia dopełnia ból palców, którego przez najbliższy miesiąc się nie mogę pozbyć. Na otarcie łez udaje się wyloswać „Garb Tenczyński” i zakosztować browarka na afterparty 🙂
