Miało być tak pięknie, a od rana lało. Z całodziennego pikniku wyszedł szybki, popołudniowy wyskok do Jerzmanowic, w dodatku pod koniec trochę nam dopadało. Cel jak w tytule, czyli po uczciwie przepracowanym sezonie na panelu – pierwsze w 2010 pomacanie skały. Miejsce to Bukowy Filar, w Witkowych Skałach. Po przebraniu się szok. O ile bogactwo chwytów i krawądek bardzo nie rozpieszcza, to stopy nie chcą współpracować. Z czułością wspominamy superprzyczepne śrubki na panelu, ale jakoś idzie. Na końcu drogi trudniejsze miejsce, ale jak Asia (co sobie przypomniałem po zrobieniu) wspominała – kluczowe jest dobre wstawienie się.
Pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie. Ja mam chmury + słońce, Dorota słońce + chmury, a Marcin rozpoczyna drogę w deszczu, by zjeżdżać w pięknym zachodzie słońca. Chwile później oglądamy Gotyk na Dotyk, ale kolejny przelotny deszcz przegania nas do samochodu.
Podsumowując – jakiś tam progres jest, droga całkiem przyjemna (7 wpinek + stan), trzeba ćwiczyć stopy na mydełku i kupić nowe buty (bo panelowe kapcie z wylaną gumą nie bardzo dają radę).