Kontuzja stopy sprawiła, że przez prawie 2 miesiące nie widziałem gór. Presja była tak duża, że nawet zignorowaliśmy prognozy pogody, byle tylko się gdzieś przejść. W sobotę popołudniu wyjazd z Krakowa, o 18.00 zostawiamy auto pod Hutnikiem w Matlarach i w siąpiącym deszczu, płynącym wodą szlakiem uderzamy do Zielonego Plesa. Tym razem jest Maniek, nie ma Łukasza który baluje na wybrzeżu 🙂 . O 20.00 meldujemy się w schronie, zajmujemy 2 ostatnie materace na poddaszu, browarek i postanawiamy nie zrywać się jakoś strasznie przed świtem, tylko jak ludzie cywilizowani około 8.00. Po przebudzeniu nastroje bojowe, postanawiamy przejść do Terinki przez Baranie Sedlo, jak się uda zahaczając o Baranie Rogi.
Przed nami idą słowaccy skiturowcy – ze względu na brak śniegu na poziomie schroniska, trochę nas dziwi obecność nart na ich plecach 🙂 Przez kosówkę dochodzimy do pierwszych skał, biegnie tędy pierwszy łańcuch, w suchych warunkach raczej zbędny, przy obecnych – tzn. lekkie zalodzenie i cienka warstwa śniegu – czasami pomocne 🙂 Wzdłuż siklaw pniemy się do góry, przechodząc na pierwszy próg dolinki – tutaj zaczyna się śnieg, na razie radosny – po kostki, po kolana, sama radość 🙂 W tym miejscu mamy małe wątpliwości orientacyjne, ale owi narciarze słowaccy – pomagają je rozwiać i napieramy dalej w coraz głębszym puchu 🙂 Robi się coraz mniej śmiesznie, zaczyna latać mięso, zapadamy się już miejscami po pas. Nie pomaga to, że śnieg jest świeży, przez co jak się trafiło na głaz to było twardo, jak na dziurę to leciało się po pas. Tempo wyraźnie spadło, dodatkowo z niezapiętej kieszeni wypadła mi nawigacja, a zorientowałem się 300 metrów dalej (na szczęście wróciłem i znalazłem 🙂 ). Po nużącej wędrówce, docieramy do kluczowego źlebu, tutaj zaczyna się walka, nie dość że śniegi po pachy, to jeszcze stromo 🙂 Tutaj pozwolę sobie wkleić zdjęcie zrobione przez Mańka, a mniej więcej przedstawiające warunek:
Bokiem idą drabinka i łańcuchy, ale my napieramy trasą zimową. 40 min walki i przełęcz wita nas słonecznie 🙂 Niestety, droga która jest obliczona na 3 godziny – zajęła nam 6 godzin. Na lekko próbuje badać szanse na wejście na Baranie Rogi, ale zatrzymuje mnie wejście do drugiego źlebu – nie widzę bezpiecznej możliwości strawersowania. Wracam do Mańka, zdjęcia, herbatka i dupozjazd w kierunku Terinki 🙂 Zjeżdżamy jakieś 300 metrów, potem już trzeba zdjąć raki i w terenie mieszanym – śniegowo kamienistym docieramy do schronu. Tam herbatka i czosnkowa, zbiegamy na Hrebienok i minutę przed odjazdem ostatniej kolejki ładujemy się do wagonika 🙂 Wycieczka udana! 🙂
- szukaliśmy z Mańkiem butów LaSportivy w Popradzie – niby na stronie SportRysów jest napisane, że mają w ofercie, ale w sklepie w centrum handlowym Hypernova takowych nie mieli. Może w drugim sklepie, ale tam musimy trafić w dzień powszedni o ludzkiej porze (a pewnie z tym będzie trudno)
- schron przy Zielonym Plesie – być może fajny, ale my trafiliśmy na jakąś polską imprezę na 30 osób, oraz równoległą troszkę mniejszą, słowacką. Do drugiej w nocy darli się, śpiewali, świecili światło itd. Trochę dramat, jakbyśmy mieli jakieś ambitniejsze plany z wstaniem o świcie nie byłoby fajnie.
- przez moment żałowałem że nie wziąłem nart – pewnie ze 2-3 godziny bym nadrobił, krótki zjazd do 5SS – ale z drugiej strony – targanie desek na plecach i potem zbieganie z nimi, dodatkowe buty, kije – hmm, jeszcze chyba za wcześnie.
- tym razem wziąłem tylko 28-75mm (żeby ograniczyć wagę 😀 ) trochę brakowało szerokości, ale w sumie chyba może być 🙂 Problem był tylko taki, że na podejściu dostało się trochę śniegu do aparatu i polar zaparował 🙂
- w Terince natomiast cisza i spokój, w weekend nie mieli pełnego obłożenia 🙂
- z względu na to że najbliższa elektriczka miała odjechać za 1,5 godziny – pojechaliśmy jedyną w Starym Smokowcu taksówką 🙂 passat tdi, kierowca luzak 😀
- po ostatnich upgradach alfy – znalazłem nowe pokłady satysfakcji z prowadzenia, ależ pięknie idzie teraz bestia 🙂
- relacja na forum

Pingback: Baranie Rogi zimą | Że niby blog