Wszyscy robią jakieś obciachowe podsumowania roku, więc dla odmiany ja zrobię górskie podsumowanie 2008 🙂
Rok zaczął się niepozornie, od spaceru na Giewont, ale ta wycieczka była przełomowa jeżeli chodzi o dalszą działalność. Poznałem Łukasza i Mańka, z którymi zrobiłem prawie cały sezon turystyczny. Ważne w tym roku były także dwie rzeczy: debiut na skiturach i kurs skałkowy. A teraz suche cyferki:
- 16 dni turystycznych + kilka połówek „dojściowych” w Tatrach
- 4 dni na skiturach
- 8 dni na nartach stokowych
- ok. 10-15 dni w skałach na Jurze
- 9 nocy w tatrzańskich schronach
- co w sumie daje: 28 dni + kilka połówek w Tatrach i 10-15 dni w skałach
- najwyższy zdobyty szczyt: Lodowy
- najbardziej wyczerpująca wyprawa: 3xMięgusze, 2xDroga po Głazach, 1xwschód słońca na Czarnym Mięguszu i to wszystko w 20 godzin
- najlepsza wycieczka skiturowa: zjazd z Przełęczy Świnickiej i Karbu
- wykonanie założonego planu: 100% + duży naddatek
- postęp: skitury, wspinanie w skale, drogi I i II w Tatrach
Pozwoliłem sobie też wybrać kilka zdjęć, które zrobiłem w ciągu roku, a które lubię oglądać:
23 stycznia, po 22.00, podejście z Kuźnic do Murowańca, niesamowicie jasna noc, zimno, ale pięknie. Po zejściu z Karczmiska moim oczom ukazało się:

24 stycznia, około 16.00. Po zdobyciu Kościelca, poszliśmy granią Małego Kościelca w stronę Murowańca. Zachodzące słońce tak oświetliło Orlą Perć:

21 czerwca, Dolina Brzoskwinki, Bezciśnieniowy Mityng Wspinaczkowy, odpoczynek.

12 lipca, około 4.30 rano, Czarny Szczyt Mięguszowiecki. Łukasz oczekuje na wschód słońca, w tle widać Rysy z ośnieżoną rysą:

12 lipca, około 5.00 rano. Pośredni i Wielki Szczyt Mięguszowiecki.

5 listopada. Dzika Dolina, Maniek toruje po pas w śniegu w kierunku Baraniej Przełęczy:

5 listopada. W okolicach Chaty Tery’ego – dorosła i młoda kozica, a w tle morze chmur:

18 listopada. Łukasz na jednej z małych turni w Grani Baszt.

13 grudnia, około 6.00 rano. Gerlach, wschodzące słońce i chmury. A my na Kozim Wierchu.

13 grudnia, około 7.00 rano. Świnica i Tatry Zachodnie, a my dalej na Kozim 🙂

Tak minął 2008, górsko bardzo dla mnie udany. Liczę na to, że 2009 nie będzie gorszy 🙂 Czego również wszystkim życzę 🙂