Górogłód :)
Znowu zaczynam go odczuwać 🙂 Plany na razie są takie, że za tydzień jedziemy w Zachodnie Słowackie, żeby dokończyć Trzy… Dowiedz się więcej »Górogłód 🙂
Znowu zaczynam go odczuwać 🙂 Plany na razie są takie, że za tydzień jedziemy w Zachodnie Słowackie, żeby dokończyć Trzy… Dowiedz się więcej »Górogłód 🙂
Dawno nie jeździłem po tym torze, więc bez wahania przyjąłem propozycję Szymona S. co do małej pojeżdżawki. Tym razem zaproszeni byli goście nie tylko 'cuoresportivo’ ale również przedstawiciele skośnookiej i szwabskiej motoryzacji, z elementem francusko-rumuńskim 🙂 Tak więc oprócz mojego lansowozu byli:
Jak widać pełen przegląd awd, rwd i fwd. Dodatkowo część aut miała sliki, półsliki, a część była na oponach zupełnie drogowych 🙂 Z prawego siedzenia krytykował i pomagał Piotrek W. który ustawił też świetną, długą i szybką trasę.

Tym razem króciutko. Hasło od Mirka, że jest, no to jedziemy. Najpierw w planach był jakiś oes dalszy od Krakowa, ale po gruntownym przemyśleniu sprawy i spojrzeniu w harmonogram, wybieramy środek odcinka Podolany. Navi oczywiście doprowadza nas dobrze, po drodze mijamy suszarkę + przenośny fotoradar (thx cb) i okazuje się, że docieramy w miejsce gdzie 3 lata temu piknikowaliśmy się na Rajdzie Krakowskim, tym razem odcinek biegnie w drugą stronę. Idąc odcinkiem fotografujemy obracającego się kaszla „prawie jak subaru”.

Po krótkiej wizycie w Poznaniu, w miarę szybko dotarliśmy do Świnoujścia. Automapa troszkę się pogubiła przy samym wjeździe do miasta, kierując nas na prom dla tubylców i pojazdów uprawnionych, ale dzięki mojemu niebywałemu doświadczeniu od razu ominąłem tą pułapkę 🙂 Bez problemów znaleźliśmy kwaterę, tutaj też zaprocentowała moja znajomość terenu 🙂 . Mimo zmęczenia, Aśka zakomenderowała spacer na deptak/plaże, dobrze że wziąłem nawigację i parasol 😀

Dowiedz się więcej »Spanie, spanie, spanie czyli powrót do Świnoujścia
Dobra, wróciłem, zaczynam się odkopywać 🙂 Na pierwszy ogień krótka wizyta na Torze Poznań.
Przez moment nawet był plan żeby wziąć ze sobą opony treningowe i jednak się przejechać, jednak tym razem rozsądek zwyciężył 🙂 Jakoś nie widzę tygodnia w Świnoujściu z oponami i skrzynką z narzędziami w aucie 🙂 Dojechaliśmy prawie zgodnie z planem, na 12.00 – telefonicznie uzgodniłem ze Stasiem Rudowski że nas wpuszczą – przy wjeździe miła niespodzianka – AdamR i MirasN 😀 czyli trzon LokoTeamu. Trafiliśmy akuratnie na „Klomby” w wykonaniu „dostawek” czyli evo, prosiaków i takich tam 🙂 Jedno mogę powiedzieć, było napewno głośno, ale już szybko nie zawsze. W międzyczasie ze znajomych migają poznaniacy – Marcin Fedder w swojej 75 Milano, Michał Kwiatkowski częściowo na nogach a częsciowo w 145, Paweł Wrzesiński w 156 v6 po Tomku Grzybowskim. Dalej – Andrzej Cybulski & Son w 155v6 i Grzesiu Grątkowski w niezniszczalnej 33.

Ślub w Olszanicy o 15.00, więc w dobrym guście było się troszkę spóźnić, tak 15 minut zupełnie wystarczyło na dojazd 🙂 Po drodze atmosfera dość ciężka („…to Twoja wina, że się wszędzie spóźniamy…”) ale jakoś przeżyłem. Podjechaliśmy, bogobojne dziewuszki od razu wtargnęły prawie na kolanach do kościoła, a ja zacząłem sobie robić pstryk, pstryk, pstryk przed 🙂

Dowiedz się więcej »Kolejne wesele i kolejne eksperymenty z 2kc
Nigdy nie byłem na takiej imprezie, dodatkowo znając zamiłowanie Skutera do wszelkich latających ludzi i maszyn nie było wyjścia, trzeba jechać 🙂 Ze względu na późniejsze wesele – pojechaliśmy w sobotę przedpołudniem, chcąc się załapać (wg programu) na jakieś tam akrobacje, odtworzenie desantu niemieckiego na Kretę no i punktu kulminacyjny pokaz odrzutowych Iskierek. Słowo się rzekło, godz 10. 20 meldujemy się na parkingu koło Geanta/Reala.

Dzień po powrocie z gór, trzeba się było szybko zregenerować bo czekała mnie wyprawa do Mielca na wesele przyjaciółki Aśki. Sama impreza – nie będę raczej nic pisał, niewiele osób znałem (pozdrowienia dla Krzyśka B. 🙂 ), jakoś specjalnie nie czułem się związany emocjonalnie z nowymi małżonkami, a dodatkowo pechowo miałem jakiś słabszy dzień i wypiłem UWAGA całe 2 banie 🙂 Nie mniej jednak Aśka bawiła się dobrze, wypiła całe morze gorzoły 🙂
Dowiedz się więcej »Weselna wycieczka do Mielca czyli wszystko pod kontrolą 🙂