
Romek się żeni!
O borze! Na to wesele czekaliśmy z niecierpliwością dobry rok, snując plany kto, ile alkoholu przyjmie i czy padną jakieś… Dowiedz się więcej »Romek się żeni!

O borze! Na to wesele czekaliśmy z niecierpliwością dobry rok, snując plany kto, ile alkoholu przyjmie i czy padną jakieś… Dowiedz się więcej »Romek się żeni!

Czyli pierwsza z serii uroczystości w tym miesiącu. Ślub Karoliny i Bartka w Willi Decjusza na Woli Justowskiej. Trochę zrobiło… Dowiedz się więcej »Ślub sąsiada!
Całe przedpołudnie pastowałem samochód, to oczywiście o 16.30 (ślub o 17.00) musiało się rozlać na amen. Żeby chociaż bardziej rześko się zrobiło, ale gdzie tam. Msza w Kościele Bożego Ciała (strasznie ciemny w środku). Ze znajomych odpadli Genony i Piotrasy, ale są Kaśki i trochę kojarzymy – Rufika z małżonką i Marcina (świadka) również z żoną. Para młoda porusza się fajnym starym mercedesem – zwracającym uwagę, ale aż tak nie krzyczącym jak jeden taki cadillac. Impreza w dworku Instytutu Zootechniki w Aleksandrowicach – przyjemnie, ale bez jakiegoś wielkiego szału 🙂 Jeden z mocniejszych punktów to zespół grający – SpiderBand – bez typowo weselnego bumtarara 🙂 ale z fajnymi klasykami, jak mówią statystycy, szacunek 🙂 Popiliśmy, potańczyliśmy i o 3.00 byliśmy w domu 🙂 fajnie było.
Dowiedz się więcej »Wesele Dominiki i Marcina
Długo oczekiwane. W zasadzie sami znajomi. Babki świrowały od 2 miesięcy. Próbne fryzury, makijaże, paznokcie, no kurtka na wacie nie wiem jak tak można 😀 W zasadzie cały ostatni tydzień stał pod znakiem wesela. I deszczu 😀
Na szczęście w sobotę niebo się zlitowało. Przestało padać, chwilami nawet słońce wyjrzało zza chmur. Złe wiadomości to, że Budziki i Rębisie najprawdopodobniej się nie pojawią. Budziki usprawiedliwione, Rębisie trochę mniej. Ale wracając do soboty. Z rana dziewuchy pojechały o 7.00 (sic!) rano na fryzury właściwe 😀 Mnie tylko kazały być o 9.00 na Szewskiej po kwiaty. Dałem radę, choć doszło do pierwszego nieporozumienia z Cobrą vel Szoferem 😀 No nic, 11.00 jestem w domu.

Dowiedz się więcej »Weselne harce czyli ogień do białego rana 🙂
Ślub w Olszanicy o 15.00, więc w dobrym guście było się troszkę spóźnić, tak 15 minut zupełnie wystarczyło na dojazd 🙂 Po drodze atmosfera dość ciężka („…to Twoja wina, że się wszędzie spóźniamy…”) ale jakoś przeżyłem. Podjechaliśmy, bogobojne dziewuszki od razu wtargnęły prawie na kolanach do kościoła, a ja zacząłem sobie robić pstryk, pstryk, pstryk przed 🙂

Dowiedz się więcej »Kolejne wesele i kolejne eksperymenty z 2kc
Dzień po powrocie z gór, trzeba się było szybko zregenerować bo czekała mnie wyprawa do Mielca na wesele przyjaciółki Aśki. Sama impreza – nie będę raczej nic pisał, niewiele osób znałem (pozdrowienia dla Krzyśka B. 🙂 ), jakoś specjalnie nie czułem się związany emocjonalnie z nowymi małżonkami, a dodatkowo pechowo miałem jakiś słabszy dzień i wypiłem UWAGA całe 2 banie 🙂 Nie mniej jednak Aśka bawiła się dobrze, wypiła całe morze gorzoły 🙂
Dowiedz się więcej »Weselna wycieczka do Mielca czyli wszystko pod kontrolą 🙂