
Kasprowy na rozruszanie
Spadł śnieg. Prawie cała Panda pojechała na południowy wspin do Włoch, więc tym bardziej gula skakała, żeby się gdzieś wyrwać.… Dowiedz się więcej »Kasprowy na rozruszanie

Spadł śnieg. Prawie cała Panda pojechała na południowy wspin do Włoch, więc tym bardziej gula skakała, żeby się gdzieś wyrwać.… Dowiedz się więcej »Kasprowy na rozruszanie

Warunek w górach coraz lepszy, ale mocny lawinowo. Od paru dni sypie nonstop, niestety przy akompaniamencie silnego wiatru. Aśka jęczy… Dowiedz się więcej »Kasprowy wyciągowo – wreszcie!

Październik częstuje wspaniałymi pogodowymi prezentami. Dwa tygodnie temu idealna pogoda na Motyce na Małym Lodowym, teraz tydzień (sic!) naprawdę pięknej,… Dowiedz się więcej »Kawałek grani Tatr Zachodnich z Szymkiem

Zaledwie tydzień po powrocie z Tatr, dostaje prikaz – przyjeżdżaj, pójdziemy gdzieś. Mimo słabszych prognoz, pojawiam się w środe wieczorem… Dowiedz się więcej »Orla Perć z dziewczynami
W dalszym ciągu nuda, ale przynajmniej pogoda była 🙂 Podjechaliśmy o 7.35 do Kuźnic, przy kasie żywego ducha, więc 7.50 meldowaliśmy się na szczycie. Tam słońce jeszcze nie wstało:
Dowiedz się więcej »Na zakończenie roku – Kasprowy stokowo 🙂

Wyjazd od conajmniej tygodnia uzgodniony, chociaż cel się zmieniał jak w kalejdoskopie. Ostatnia wersja to taka, że chłopaki jadą łoić dziury w okolicach Kościeliskiej, a ja lecę do Kondratowej i na miejscu myślę co robić (prognoza pogody niestety nie była optymistyczna). Podróż piątkowym popołudniem minęła o dziwo szybko, może dlatego że jechaliśmy przez Wieliczkę, Dobczyce i Mszanę, wyskakując na Zakopiankę dopiero w Rabce.
Dowiedz się więcej »Chyba nie dane jest mi coś poturować
Drugi dzień świąt, pora zamienić tryb 'obżarciuch’ na 'aktywny wypoczynek’. Narty. Na Rohaczach byliśmy ostatnio, więc teraz pada na Kasprowy. Mają jechać z nami Korble, ale trochę zdziwiają, jak to oni 🙂 Z Krakowa wyjeżdżamy tylko z 15 minutowym poślizgiem, o 6.45. Droga mija w miarę szybko, chociaż bez szaleństw (coś pokombinowałem z anteną CB i nie działało), o 8.00 meldujemy się przy rondzie. 8.30 stajemy w kolejce do kolejki, średnio krótkiej jak na tą porę roku i porę dnia. Pierwszy szok – 15 min i wchodzimy do budynku – dawniej stalibyśmy min. godzinę. Koniec końców, po 9.00 wjeżdżamy na szczyt 🙂 jest pięknie. Słońce przygrzewa, niebo granatowe, dookoła ośnieżone szczyty Świnicy, Kościelca, Orlej Perci, Krywania, z drugiej strony Tatr Zachodnich.
