Że niby blog

Podsumowanie górskie 2010

Ten rok zdominowany był oczywiście przez Szymona. I o ile wspinaczkowo-sportowo nie było źle, to w górach byłem rzadko. Zaczęło się już 1 stycznia, od jedynego w sezonie zimowym wyjazdu na narty stokowe do Myślenic. Potem nieszczęśliwe gubienie nart na Kopie Kondrackiej, kwietniowe Krzyżne i sezon narciarski zakończony. Letnie wycieczki w góry to po raz kolejny Grań Kościelców, Filar Staszla z Piotrkiem i próba ataku na Drogę Kutty na Batyżowieckim (po analizie na spokojnie, wygląda na to że weszliśmy w nie tę drogę). Sezon górski zakończył się dla mnie w połowie grudnia pokręceniem się po Hali Gąsienicowej na nartach. Patrząc na poprzednie lata, to bardzo mało. Zupełnie inaczej sprawa się przedstawiała, jeżeli chodzi o wspinanie „sportowe”.

Tatry Wysokie z Kopy Kondrackiej

Scementowały się znajomości na sekcji 🙂 wytwarzając zdrową konkurencję, co oczywiście przeniosło się na intensyfikacje wzrostu umiejętności 🙂 Jakieś 90-100 treningów w roku, każdy z nich przyniósł dużą satysfakcję. Dodatkowo zawody – BoulderNight w Fortecy i Memoriały – Skwira w Kobylańskiej i Dawidowicza w Piczy – wszystkie przeprowadzone zupełnie bezciśnieniowo, w przyjacielskiej atmosferze. Kilkanaście wyjazdów na Jurę – głównie Kobylańska, Będkowska, Ostańce Jerzmanowickie.
To tyle, plany na 2011 są oczywiście duże, od zupełnie na ten moment abstrakcyjnych po zupełnie przyziemne narty stokowe za 2 tygodnie 🙂
Standardowo przegląd najlepszych zdjęć z tego roku:

7 luty. Szczyt Kopy Kondrackiej. Nic nie zapowiada zbliżającej się katastrofy.
17 kwietnia. Mordercze dla tuptusiów torowanie na Krzyżne. Ale to było nic, w porównaniu z tym co słońce zrobiło z naszymi twarzami.
5 czerwca. Psiklatka, Canapies VI+. Zastanawiam się ile tak wytrzymam pozując do zdjęcia. Zdjęcie zrobione przez Asię Zając.
27 czerwca. W dwóch zespołach dwójkowych wleczemy się przez Grań Kościelców 🙂
25 września. 3 minuty, w których Batyżowiecki odsłonił się przez cały dzień.
Exit mobile version