Że niby blog

Tor Kielce – pomieszanie z poplątaniem

Dawno nie jeździłem po tym torze, więc bez wahania przyjąłem propozycję Szymona S. co do małej pojeżdżawki. Tym razem zaproszeni byli goście nie tylko 'cuoresportivo’ ale również przedstawiciele skośnookiej i szwabskiej motoryzacji, z elementem francusko-rumuńskim 🙂 Tak więc oprócz mojego lansowozu byli:

Jak widać pełen przegląd awd, rwd i fwd. Dodatkowo część aut miała sliki, półsliki, a część była na oponach zupełnie drogowych 🙂 Z prawego siedzenia krytykował i pomagał Piotrek W. który ustawił też świetną, długą i szybką trasę.

Alfa 159 Q4 3.2 V6 JTS

Zaczęliśmy od przejazdu zapoznawczego w kolumnie i już tutaj przypomniał o sobie ten świetny kielecki asfalt – duży łuk, trójka, 3 tyś obrotów i trzeba kontrować 🙂 Pięknie. Jazdy na czas. Każdy zaczął delikatnie i z każdym kolejnym przejazdem chyba każdy miał progres czasowy – w moim przypadku było zejście z pierwszego czasu ok 150 sekund do 144 sekund. Tylko że w zasadzie nie jestem zadowolony z żadnego przejazdu czasowego 😀 wszędzie popełniałem koszmarną liczbę błędów, z reguły to było za wczesne hamowanie i wejście w zakręt 🙂 i to o czym tylko ja wiem 🙂 przyzwyczajenie z kapeluszniczego stylu jazdy – nie wciskanie gazu do końca 😀

Pod koniec dnia kolejność 'czasowa’ przedstawiała się mniej więcej tak:

  1. evo
  2. wrx
  3. 159
  4. 944
  5. e30
  6. 156
  7. 350z
  8. civic
  9. 33
  10. 911
  11. logan

Na sam koniec jak już część osób wyjechała, można było sobie tak na luźno pojeździć, odwiedzić cały las. I chyba ten moment wspominam najlepiej. Bez presji, dokręcona trójka, pełne slajdy 😀

Porsche 911

Zaskoczenia na plus:

Zaskoczenia in minus:

Podsumowując, auto dało rady, ja trochę mniej (rozwaliło mnie palące słońce przez cały dzień) ale wyjazd bardzo udany, wręcz najlepszy od kilku lat.

Exit mobile version