
Brzydal i 156 na lotnisku
Dostałem cynk, że na lotnisku jest w miarę dobry warunek, zmobilizowałem Aśkę i pojechaliśmy na Czyżyny. Aśka Mito: a ja… Dowiedz się więcej »Brzydal i 156 na lotnisku

Dostałem cynk, że na lotnisku jest w miarę dobry warunek, zmobilizowałem Aśkę i pojechaliśmy na Czyżyny. Aśka Mito: a ja… Dowiedz się więcej »Brzydal i 156 na lotnisku
Całe przedpołudnie pastowałem samochód, to oczywiście o 16.30 (ślub o 17.00) musiało się rozlać na amen. Żeby chociaż bardziej rześko się zrobiło, ale gdzie tam. Msza w Kościele Bożego Ciała (strasznie ciemny w środku). Ze znajomych odpadli Genony i Piotrasy, ale są Kaśki i trochę kojarzymy – Rufika z małżonką i Marcina (świadka) również z żoną. Para młoda porusza się fajnym starym mercedesem – zwracającym uwagę, ale aż tak nie krzyczącym jak jeden taki cadillac. Impreza w dworku Instytutu Zootechniki w Aleksandrowicach – przyjemnie, ale bez jakiegoś wielkiego szału 🙂 Jeden z mocniejszych punktów to zespół grający – SpiderBand – bez typowo weselnego bumtarara 🙂 ale z fajnymi klasykami, jak mówią statystycy, szacunek 🙂 Popiliśmy, potańczyliśmy i o 3.00 byliśmy w domu 🙂 fajnie było.
Dowiedz się więcej »Wesele Dominiki i Marcina
Początek obchodów 50 lecia szkoły. Profesor Obidowicz, pieszczotliwie nazywany Obi 🙂 od jesieni trąbił żeby szlifować formę i kondycję na te zawody. Słowo się rzekło, gramy. Przydzielony jestem do najstarszej grupy, „juniorów starszych”, z Wojtkiem, Kowalem, Jezusem, Mirkiem Kubicą i nieznanym mi dotąd Marcinem. Predykcje – mamy realne szanse na 2 miejsce, jest jedna grupa teoretycznie silniejsza, reszta średnia 🙂 Pierwszy mecz z obecną reprezentacją szkoły, trochę ich masakrujemy, później się okazuje, że zawiedli ich liderzy. Gra mi się dobrze, rzucam coś pod 20 punktów (przez 16 min 😀 ). Niestety pod koniec podkręcam jakoś dziwnie lewą nogę, przy obciążeniu pionowym nie boli bardzo, ale przy „zrywie” łupie jak fiks 🙂

Dowiedz się więcej »Turniej Koszykarskich Pokoleń w moim liceum.
Rok temu oglądaliśmy i było całkiem niezłe. W tym roku mimo że nie było śniegu – spodziewałem się podobnych emocji. O 9.30 miała się zacząć próba na Pasterniku, o 12.30 druga, na Kryspinowie. Pierwsze wrażenie – kupa błota. Drugie – trasa jakoś tak dziwne ustawiona że chłopaki ani bardzo się nie 'chylili’ ani nie nabierali większych szybkości.

Popstrykaliśmy z Mirkiem nudę na Pasterniku i pełni nadziei pojechaliśmy na Kryspinów. Tam tor już otaśmowany i wyglądający całkiem nieźle, ale okazało się ze będzie niewielki poślizg. Niestety po 1,5 godziny czekania, zebraliśmy się do domu. Zdjęcia średniawe, ale tak jak napisałem wcześniej – trasa była na tyle kręta że mało kto wrzucał dwójkę. Dowiedz się więcej »Offroad WOŚP na Pasterniku
Długo oczekiwane. W zasadzie sami znajomi. Babki świrowały od 2 miesięcy. Próbne fryzury, makijaże, paznokcie, no kurtka na wacie nie wiem jak tak można 😀 W zasadzie cały ostatni tydzień stał pod znakiem wesela. I deszczu 😀
Na szczęście w sobotę niebo się zlitowało. Przestało padać, chwilami nawet słońce wyjrzało zza chmur. Złe wiadomości to, że Budziki i Rębisie najprawdopodobniej się nie pojawią. Budziki usprawiedliwione, Rębisie trochę mniej. Ale wracając do soboty. Z rana dziewuchy pojechały o 7.00 (sic!) rano na fryzury właściwe 😀 Mnie tylko kazały być o 9.00 na Szewskiej po kwiaty. Dałem radę, choć doszło do pierwszego nieporozumienia z Cobrą vel Szoferem 😀 No nic, 11.00 jestem w domu.

Dowiedz się więcej »Weselne harce czyli ogień do białego rana 🙂
Nigdy nie byłem na takiej imprezie, dodatkowo znając zamiłowanie Skutera do wszelkich latających ludzi i maszyn nie było wyjścia, trzeba jechać 🙂 Ze względu na późniejsze wesele – pojechaliśmy w sobotę przedpołudniem, chcąc się załapać (wg programu) na jakieś tam akrobacje, odtworzenie desantu niemieckiego na Kretę no i punktu kulminacyjny pokaz odrzutowych Iskierek. Słowo się rzekło, godz 10. 20 meldujemy się na parkingu koło Geanta/Reala.
