Weselne harce czyli ogień do białego rana :)
Długo oczekiwane. W zasadzie sami znajomi. Babki świrowały od 2 miesięcy. Próbne fryzury, makijaże, paznokcie, no kurtka na wacie nie wiem jak tak można 😀 W zasadzie cały ostatni tydzień stał pod znakiem wesela. I deszczu 😀
Na szczęście w sobotę niebo się zlitowało. Przestało padać, chwilami nawet słońce wyjrzało zza chmur. Złe wiadomości to, że Budziki i Rębisie najprawdopodobniej się nie pojawią. Budziki usprawiedliwione, Rębisie trochę mniej. Ale wracając do soboty. Z rana dziewuchy pojechały o 7.00 (sic!) rano na fryzury właściwe 😀 Mnie tylko kazały być o 9.00 na Szewskiej po kwiaty. Dałem radę, choć doszło do pierwszego nieporozumienia z Cobrą vel Szoferem 😀 No nic, 11.00 jestem w domu.

Dowiedz się więcej »Weselne harce czyli ogień do białego rana 🙂