
Nie ma to jak zacząć sezon skiturowy w kwietniu
Jakoś tak wyszło, że najpierw warunki były słabe, potem nie było z kim jechać. Aż tu nagle w piątek pojawia… Dowiedz się więcej »Nie ma to jak zacząć sezon skiturowy w kwietniu

Jakoś tak wyszło, że najpierw warunki były słabe, potem nie było z kim jechać. Aż tu nagle w piątek pojawia… Dowiedz się więcej »Nie ma to jak zacząć sezon skiturowy w kwietniu
W środę święto, Aśka do końca tygodnia wzięła wolne więc czas na mały rekonesans w tym nieznanym dla nas jeszcze terenie 🙂
Dzień 1
Jako że miał to być substytut wczasów, wyjazd spokojnie, w okolicach 8-9. Zakopianka w miarę płynnie, granicę przekraczamy w Jurgowie. Przez CB słychać to czego się spodziewałem – Łysa Polana zakorkowana przez auta nie mieszczące się na parkingu w Palenicy, punkt dla mnie :). Za Jurgowem pierwsze powalające na kolana widoki, Tatry Bielskie w całej okazałości 🙂 Około 11 dojeżdżamy do Tatrzańskiej Łomnicy, na parkingu zostawiamy samochód i podchodzimy do stacji kolejki na Łomnicę. A tam dramat 🙂 kolejka do kolejki na jakies 1,5 h stania 😀 no ale cóż – wczasy – więc stoimy, sprytnie w 2 kolejkach (jedna do kasy po bilety, druga do wejścia do wagoników).

Dowiedz się więcej »Trochę lenistwa czyli rozpoznanie w słowackich Wysokich