
Surdel i miała być Sprężyna – dzień drugi
Wstajemy po piątej, spałem słabo jak zawsze w pierwszą noc w nowym miejscu. W okolicach 6.00 wychodzimy ze schroniska, ale… Dowiedz się więcej »Surdel i miała być Sprężyna – dzień drugi

Wstajemy po piątej, spałem słabo jak zawsze w pierwszą noc w nowym miejscu. W okolicach 6.00 wychodzimy ze schroniska, ale… Dowiedz się więcej »Surdel i miała być Sprężyna – dzień drugi

Początek dnia marny. W 156, po wczorajszej naprawie koła, po przejechaniu 20 metrów od domu kapeć. No nic, o dziwo… Dowiedz się więcej »Lobby Instruktorskie – dzień pierwszy

Świąteczny poniedziałek, o 8.00 wyjeżdżamy z Aśką na Kasprowy (Aśka zostaje na Goryczkowej). Ja sobie powolutku przez Beskida (trochę trudności… Dowiedz się więcej »Świnicka Przełęcz, Kościelec i Karb na nartach

ICM zapowiadał niezłą pogodę na czwartek, więc bez marudzenia o 8.00 zameldowałem się w Kuźnicach 🙂 Wyjazd standardowo kolejką (w kasach zupełnie bez ludzi, ale już w wagoniku mały tłok). Trochę chmur na niebie jest, wiatr też nie oszczędza, ale zakładam szybko foki i narty i jadę w kierunku Świnicy. Plan był taki żeby zjechać w prawo i przez Gładki dostać się do piątki, ewentualnie wrócić przez Zawrat, ale okazało się, że po pierwsze zapomniałem telefonu z samochodu, po drugie GPS coś słabo funkcjonuje, po trzecie pogoda jednak nie jest pewna, a po czwarte zbocza spadające do Cichej jakoś tak dziwnie lawiniaste mi się wydawały.
Dowiedz się więcej »A jednak!
Ula z Przemkiem od paru dni spali w Zakopanem, więc Aśka zaciągnęła i mnie. Wspólnie podjęliśmy decyzję, że zrobimy coś fajnego na Hali Gąsienicowej, a że w grę wchodziła jednodniówka z Krakowa, więc również coś szybkiego. Kościelec, tatrzański Matternhorn, góra która w panoramie z Zakopanego czy Podhala ginie na tle Orlej Perci, przy wejściu na Halę robi ogromne wrażenie. Szlak nie posiada łańcuchów, ale trudności są porównywalne do Orlej Perci, a skupiają się w dwóch miejscach – kominek w połowie, pomiędzy Karbem a szczytem, oraz jedno miejsce pod samym szczytem.
