
Turystyki wózkowej ciąg dalszy
W piątek wieczorem prognozy zmieniły się nagle na bardzo słoneczne, więc dość spontanicznie postanowiliśmy z Aśką pojechać na spacer w… Dowiedz się więcej »Turystyki wózkowej ciąg dalszy

W piątek wieczorem prognozy zmieniły się nagle na bardzo słoneczne, więc dość spontanicznie postanowiliśmy z Aśką pojechać na spacer w… Dowiedz się więcej »Turystyki wózkowej ciąg dalszy
Czas na urlop zimowy. Standardowo, jak co roku od chyba 5 lat, meldujemy się z Aśką w Zubercu. Trochę niepokoi mocne ocieplenie i brak śniegu, ale jesteśmy dobrej myśli. Pierwszego dnia (niedziela) nonstop na górze nonstop pada śnieg, ale warunki są bardzo fajne, nie ma ludzi prawie w ogóle. Jeździmy 2 godziny, ale na maxa 🙂 Kolejne dni mijają podobnie, z tą różnicą że jest troche więcej ludzi (ferie czeskie) i mniej pada (ale pada).

W środę Aśka bierze sobie na 2 godziny instruktora, ale nie wiem czy on nawet nie spieprzył czegoś 😀 W czwartek chmury znikają i wychodzi piękne słońce. Decyduje się podrzucić Askę na stok, a samemu ruszyć na zimowy podbój Wołowca 🙂 Dowiedz się więcej »Narty stokowe na Rohaczach plus mały bonus
W zamierzeniu miała to być wycieczka łatwa, miła i przyjemna. Weekend w Tatrach Zachodnich, baza wypadowa to Zuberec, główny cel to odcinek grani pomiędzy Smutną a Banikovską Przełęczą plus w drugi dzień coś jeszcze. Skład oprócz mnie i Aśki – Arek i Ula z Pszemem.
Tradycyjnie już – dojazd do Zuberca w deszczu, znalezienie noclegu, szybki browarek i do spania 🙂 Z rana niestety – niebo zachmurzone, wbrew prognozom – chmury wyglądają na deszczowe i niskie. No ale nic, godz 9.00 (planowo o 8.00) wyjazd w kierunku Zverovki. Nawet niezłe tempo do Tatliakovej Chaty (50 minut z babami to 10 minut szybciej niż rok temu 🙂 ). Przy Tatliakovej krótki popas, z niepokojem patrzymy w kierunku Rohacy, które toną w chmurach, co gorsza mocno dynamicznych chmurach.
