Że niby blog

Górskie podsumowanie 2009

Kurs Taternicki

Kurs Taternicki

Ważny rok. Zrobiłem duży krok do przodu, zarówno w zimie, jak i w lecie. Zimą wiadomo – narty. Od lekkich wycieczek i zjazdów z Krywania, Sławkowskiego czy Przełęczy Kondrackiej, poprzez trudniejsze – z Baraniej Przełęczy (ten dziadowski śnieg), powtórka na Świnickiej (lód 🙂 ) do trudniejszych, ale całkiem przyjemnych – północną Kościelca czy z Niżnich Rysów. Nabrałem trochę potrzebnego doświadczenia, wyeliminowałem kilka błędów.
Lato to przede wszystkim kurs taternicki. Aktywne 2 tygodnie, w czasie których darłem ręce, obijałem nogi, ale będę je wspominał napewno długo. Oprócz stricte wspinaczkowych dróg, po kursie udało się zrobić takie bardziej turystyczno-wspinaczkowe typu Grań Kościelców czy Gerlach od Przełęczy Tetmajera, trudniejsze turystyczne typu Ganek, Staroleśny Szczyt, Pośrednia Grań czy Durny-Łomnica i prostsze turystycznie – np. Orla Perć 🙂

Wspin w skale – technicznie chyba nie poszedłem wiele do przodu, to jest na pewno cel na następny sezon. Charakterystyczne jest to, że najtrudniejszą drogę w mojej krótkiej karierze wspinaczkowej poprowadziłem OSem w górach, na drodze wielowyciągowej, w części na własnej asekuracji.
Plany i prognozy na następny rok? Na pewno będzie mniej aktywny. W zimie zamierzam trochę pochodzić na nartach – również w nieodwiedzane do tej pory części Tatr, dodać do kajeciku kilka trójkowych zjazdów. W lecie ma być trudniej – zarówno w skałach jak i górach.
Cyferki:

I tradycyjnie – kilka zdjęć, które najmilej wspominam czy najbardziej mi się podobają z tego roku.

15 luty. Śnieg pada od kilkunastu dni. Tatry zamknęli, więc spotkanie skiturowe zostało zorganizowane na Turbaczu. Ale nawet tam, nawet na nartach momentami było ciężko
1 marca. Śnieg dalej pada, mieliśmy iść w kierunku Baranich Rogów, ale w Smokovcu okazało się, że zapomniałem butów skiturowych. Buty dowiozła Aśka, ale było już za późno na coś konkretnego, więc pokręciliśmy się w okolicy Hali Gąsienicowej
15 marca. Udało mi się wyciągnąć rodzinkę do 5 Stawów. Nie sądziłem, że tak potrafią przeklinać. Ale później na NK zebrali dostateczną ilość „szacunku za odwagę” 😀
23 czerwca. Początek najtrudniejszego wyciągu. Janusz się zlitował i mogłem mu zostawić plecak.
23 czerwca. Podczas męczącego zejścia, udało się przydybać kozy kontemplujące widok na zatokę.
28 czerwca. Janusz na Igle na końcówce Setki. Pierwotnie to było zdjęcie z linami, w uprzęży i ortalionie, ale nie zostało zaakceptowane 🙂
30 czerwca. Ostatni dzień kursu. Dolało nam strasznie, moim zadaniem było wiszenie na linie, co niniejszym czyniłem 🙂 W ten dzień umarł niestety mój 350D
12 lipca. Po wejściu na Ganek i Żłobisty, Łukasz tęsknym wzrokiem patrzy za Mańkiem, nosicielem liny. Maniek postanowił zastrajkować, a my bez liny obeszliśmy się smakiem 15 metrów od wierzchołka 🙂
17 lipca. W czasie podejścia Kwietnikowym Żlebem na Staroleśny – Gerlach się krył w chmurach i przez cały dzień nie pokazał się w pełnej krasie
8 września. Kończymy WKT. Widok z Zadniego Gerlachu rozbrajał.
Exit mobile version