Że niby blog

Czterej Jeźdźcy czyli skiturowy Świstowy Szczyt.

Czterej Jeźdźcy czyli po dwóch na Świrasa i moją skromną osobę. Ale udźwignęliśmy. Wyjazd bez szczególnej napinki – po 5.00. O 7.30 wychodzimy ze Smokowca wypinając się na 6eurową kolejkę, a i tak jesteśmy na Hrebienoku szybciej niż pierwszy wagonik 🙂 Prognozy się sprawdzają, lampa taka, że aż żal wchodzić do lasu. Dostojnym krokiem pokonujemy poszczególne piętra Doliny Staroleśnej, kontemplując otaczające nas okoliczności przyrody.

Świstowy Szczyt

W okolicach 10 docieramy do Zbójnickiej, zasłużone śniadanie. Kontynując naszą emerycką wycieczkę brniemy w kierunku celu, trochę za szybko wychodząc w kierunku grani, co poskutkowało koniecznością wykonania lekko przypałowego trawersu. W miejscu nasłonecznionym wita nas ładny betonik, przez co muszę zdjąć narty, a założyć raki. Wierzchołek osiągamy kilkanaście minut po 13.

photo Lodowy, Durny, Łomnica, Pośrednia Grań, a na pierwszym planie grań Jaworowych

Powrót. Świrek na dupie, ja na sztachetach. Po drodze do schroniska, każdy rodzaj śniegu. Szreń, lodoszreń, puch, ciężki przepadający śnieg, beton. Masakros, ale zjazd super. Schron i szybki powrót do samochodu lekko kamienistym szlakiem.

Exit mobile version